Nie dajmy się zwariować!

Odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki, w zasadzie zawsze mamy wszystko czego nam potrzeba, ale nie zawsze to dostrzegamy. Ważne, żeby się otworzyć na to co i kto nas otacza oraz co nam chce przekazać.

W pewien październikowy poranek 2013 roku ekstremalnie spieszyłam się do pracy, miałam bardzo ważne spotkanie. Wybiegłam z domu, wskoczyłam do samochodu, przekręciłam kluczyk.. a tam głucha cisza – mój czterokołowy przyjaciel postanowił odmówić współpracy (akurat dziś!). Spojrzałam na zegarek – byłam już spóźniona. Wykręciłam numer na taksówkę.

Po chwili siedziałam wygodnie na tylnym siedzeniu taksówki i zmierzałam do celu. Hola hola.. nie tak szybko..korki – tam gdzie ich zwykle o tej godzinie nie ma. Machnęłam ręką, uśmiechnęłam się sama do siebie, oraz do Pana taksówkarza, jednocześnie zadając zwykłe pytanie „jak mija dzień?”.

Od słowa do słowa rozmowa robiła się coraz ciekawsza. To czego wówczas dowiedziałam się, otworzyło mi oczy na (paradoksalnie!) oczywistą sprawę. Posłuchajcie babeczki, może także dla Was to będzie cenna „lekcja bycia” – taki impuls do uporządkowania myśli i priorytetów.

Wspomniany taksówkarz okazał się Panem, który kilka miesięcy wcześniej „rzucił” pracę w korporacji, w której czuł się jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Zapytacie dlaczego ktoś rezygnuje z pracy, którą kocha, w której spełnia się? 

Ten Pan miał  wszystko (co materialne), rozwijał się i piął po szczeblach kariery, spełniał się, a jednocześnie zatracał. Nie widział granicy pomiędzy pracą a życiem prywatnym, wygórowane ambicje kierowały jego życiem, priorytety wywróciły się do góry nogami. Był zaślepiony..do czasu aż bezpowrotnie stracił najbliższe mu osoby z rodziny. Punkt ten stał się zwrotnym momentem w jego życiu. Z dnia na dzień, złożył wymówienie w pracy i postanowił wozić ludzi taksówką, żeby poukładać myśli i siebie na nowo.

Na zakończenie rozmowy pan taksówkarz opowiedział mi historię o profesorze filozofii, który w trakcie zajęć rozłożył na stole kilka przedmiotów: duży pusty słoik, kamienie, żwir i piasek. Najpierw do słoika wsypał kamienie i zapytał studentów, czy ich zdaniem słoik jest pełny? Oni potwierdzili.

Uśmiechnął się, dosypał żwir, lekko potrząsnął naczyniem, żwir ulokował się w wolnej przestrzeni między kamieniami. Profesor zapytał po raz drugi, czy teraz słoik jest pełny – oni ponownie przytaknęli. Profesor podjął trzecią próbę, dosypał piasku, ponownie potrząsnął słojem, a piasek uzupełnił wolną przestrzeń.

Profesor podsumował:  Chciałbym, żebyście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie – to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, miłość, partner, dzieci, zdrowie. Te „kamienie” to Wasz fundament, Wasza baza, jeżeli nie byłoby wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione. Żwir i piasekto inne, drobniejsze rzeczy, które nie są tak ważne jak „kamienie”, m.in. praca, pasje, czas wolny, pieniądze, mieszkanie, samochód.

Jeżeli odwrócimy kolejność i nie włożymy kamieni jako pierwszych, później nie będzie to możliwe. Jeżeli słój najpierw napełnimy piaskiem, to nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej nie uda się „dosypać” kamieni.

Tak też jest w życiu, jeżeli całą swoją energię poświęcimy na drobne rzeczy, to nie wystarczy jej nam na rzeczy istotne. Kluczowe jest zadanie sobie pytania: co stanowi kamienie w moim życiu? Co jest moją bazą, a co po prostu jest zwykłym marnowaniem czasu i energii?

Życiowe „kamienie” trzeba włożyć do słoja jako pierwsze oraz dbać o nie, one są najcenniejsze. Wówczas zostanie nam dość czasu i miejsca na pozostałe sprawy, które owszem są ważne i to dzięki nim finalnie słój jest pełny, ale liczą się proporcje oraz jakość, a nie ilość.

W dzisiejszych czasach dużo mówi się o life-work balance.

Czy wiemy gdzie jest granica? Czy potrafimy zatrzymać się? Czy wygórowane ambicje zaślepiają nas i finalnie zatracamy się w życiowej gonitwie?

Pomyślcie. Nie biegnijmy – można być spełnionym w życiu zawodowym, jednocześnie będąc szczęśliwym prywatnie. Czego Wam, w otwierającym serię postów motywacyjnych wpisie życzymy 😉 

Na zakończenie muzyczne podsumowanie: Mela Koteluk | Fastrygi | Posłuchaj »

  • mila

    Niesamowite ja dużo mogą wnieść w nasze życie zupełnie przypadkowe osoby 😉