Do licha z Tobą rekruterze!

Odbieram dzwoniący telefon, a w słuchawce słyszę miły głos pani rekruterki. Grzecznie opowiada, jak znalazła moje CV na jednym z biznesowych portali społecznościowych i chciałaby zaprosić mnie na rozmowę rekrutacyjną. Iść? Nie iść? Warto inwestować czas? Może to ciekawe stanowisko? Po błyskawicznym odpowiedzeniu na wszystkie pojawiające się w mojej głowie pytania, potwierdziłam termin spotkania. Nie byłam jeszcze wtedy świadoma, że czeka mnie najgorzej przeprowadzone spotkanie rekrutacyjne na jakim byłam.

Na spotkanie przybywam 20 min przed czasem – zawsze tak robię. Mam czas na oswojenie się z biurem, wypicie wody, szybką poprawę make-upu w toalecie i zebranie myśli. Tym razem, mimo tropikalnego upału za oknem, nikt nie zaproponował mi nic do picia. Zostałam zaproszona do klaustrofobicznego pomieszczenia, gdzie miałam czekać na rozmówcę. Na moje nieszczęście pani rekruterka spóźniła się 10 min – nie przeprosiła, nie zażartowała, przeszła od razu do rzeczy. Chyba z racji braku czasu pominęła element przedstawienia się, nie omówiła też stanowiska, nie zainteresowało ją kim właściwie jestem i jakie mam doświadczenie. Nie wydrukowała mojego CV, którego nerwowo szukała zapisanego gdzieś w telefonie. Szybko przeszła do pytań związanych stricte ze stanowiskiem, zahaczając o te, których zadawać nie powinna: czy posiada Pani stałego partnera? czy planuje Pani w najbliższym czasie powiększenie rodziny? Notując moje oczekiwania finansowe, zrobiła wielkie oczy manifestując na twarzy politowanie. Wtedy przyszedł czas na moje pytania. Niestety nie umiała powiedzieć jakie wyzwania czekać mnie będą na przyszłym  stanowisku, jak mierzona będzie efektywność mojej pracy  i jakie możliwości rozwoju mogłyby czekać na mnie w firmie. “To rekrutacja ukryta” – powiedziała, odpowiadając tym samym hurtowo na każde z moich pytań. “Nie mogę nic powiedzieć na temat pracodawcy” – dodała po chwili. Na koniec spotkania potwierdziła, że bez znaczenia na wynik rekrutacji do końca tygodnia prześle informacje zwrotną z rozmowy drogą mailową. Od spotkania minął już ponad miesiąc, a maila ani widu, ani słychu.

ZAGLĄDNIJ TUTAJ – i sprawdź jak zdobyć pracę marzeń! 

Opisałam to spotkanie nie jako rozżalona aplikantka, która nie dostała wymarzonego stanowiska, ale jako osoba, która sama prowadzi procesy rekrutacyjne i chciała przyjrzeć się pracy rekrutera w Warszawie. Oczekiwałam profesjonalnego spotkania i rozmowy z osobą, która potraktuje mnie jako klienta. To co zobaczyłam bardzo mnie rozczarowało i mam zwyczajnie ochotę powiedzieć do licha z Tobą rekruterze! Tak nie można! Prowadząc spotkania z kandydatami reprezentujesz daną firmę, a więc obowiązuje Cię profesjonalizm, punktualność i rzetelność. Przestań tracić nasz czas i zadawać pytania które kompletnie nie są związane z profilem przyszłego stanowiska. Nie oceniaj nas, bo nie interesują nas Twoje subiektywne komentarze – wiesz przecież, że  rozmowa rekrutacyjna temu nie służy. Daj nam szansę, przecież na tym polega Twoja praca!

Na koniec drogi rekruterze, mała „przypominajka” –  żeby móc wymagać od innych, należy najpierw wymagać od siebie. 

Ciekawa jestem czy Ty trafiłaś kiedyś na rozmowę z niekompetentnym rekruterem? Jeśli tak, to czekam na Twój komentarz! Może czas naświetlić ten temat i wpłynąć na sposób przeprowadzania procesów rekrutacyjnych w Polsce?

Pozdrawiam! Aga

  • super, czekam 😀

  • Aga (Babki w biznesie)

    Tak zrobię;)

  • Napisz post dla matek chcących wrócić na rynek pracy po długiej przerwie 😉

  • Aga (Babki w biznesie)

    Kurcze, nawet nie wiem co napisać. Przykro mi, że musiałaś przez to przechodzić, w szczególności, że lubiłaś tą pracę. Zmotywowałaś mnie za to, do zgłębienia tematu i przestudiowania kodeksu pracy.

  • Na jednej z rowmów też zdarzyło się, ze pytano mnie czy zamierzam powiększyć rodzinę, czy jestem mężatką itp. Wtedy byłam kilka miesięcy przed ślubem i to jasne, ze miałam zamiar powiększyć rodzinę. Pracę dostałąm, jednka jak się okazało, ze jestem w ciąży usłyszałam, ze jak chcę rodzić dzieci to mam siedzieć w domu, bo jak wróce po macierzyńskim to i tak zostanę zwolniona. Dodam, ze nie była to mała firemka, tylko instytucja bankowa 🙁 Do pracy nie wróciłam, złożyłam wniosek o bezpłatny urlop wychowawczy i cierpliwie czekałam z dzieckiem w domu aż wygaśnie umowa. A szkoda, bo pracę bardzo lubiłam 🙁

  • Babki w biznesie

    No własnie też byłam bardzo zaskoczona, takim nieprofesjonalnym spotkaniem. Niestety nie była to stażystka, a szkoda, bo wtedy włączyłabym taryfę ulgową 😉

  • Agata

    Az sie nie chce wierzyc,ze az taaaki brak profesjonalizmu pokazala rekruterka 🙂 moze to jakas stazystka w zastepstwie za swoja ptzelozona,ktora byla jeszcze bardziej spóźniona 😉